Kosze w Biblii – do czego służyły i z czego je wyplatano?
Kosze pojawiają się w Biblii w opowieściach o pracy, podróży i przechowywaniu żywności. W jednym uratowano małego Mojżesza, do innych zebrano kawałki chleba po nakarmieniu tłumu. Apostoł Paweł opuścił w koszu zagrożone miasto. Czy wszystkie te przedmioty wykonano z wikliny? Raczej nie. Dostępne materiały zmieniały się zależnie od miejsca, a samo słowo „kosz” może dziś ukrywać kilka odmiennych konstrukcji.
Z czego wyplatano kosze w czasach biblijnych?
Biblia nie podaje materiału przy każdym wspomnianym koszu. W polskich przekładach jedno znane słowo zastępuje kilka określeń hebrajskich i greckich. Mogły one odnosić się do mniejszych pojemników na jedzenie, większych koszy transportowych albo konstrukcji na tyle mocnych, aby utrzymać człowieka. Nie należy więc zakładać, że wszystkie wyglądały jednakowo.
Powszechnie uważa się, że do wyplatania wykorzystywano surowce dostępne w najbliższym otoczeniu. Na terenach nadrzecznych były to papirus i trzciny. W suchszych rejonach korzystano m.in. z liści palmowych, traw oraz cienkich gałęzi. Wierzba także nadawała się do plecionkarstwa, jednak nie ma podstaw, aby każdy biblijny kosz nazywać wiklinowym. Wiklina w ścisłym znaczeniu oznacza młode pędy wierzby, a dawne plecionki wykonywano z szerszej grupy roślin.
Najbardziej jednoznaczny opis znajduje się w Księdze Wyjścia. Matka Mojżesza przygotowała dla niego niewielką skrzynię lub koszyk z papirusu, po czym pokryła go materiałem zabezpieczającym przed wodą. W zależności od przekładu pojawia się smoła, żywica albo asfalt i smoła. Tekst wyraźnie wskazuje papirus, więc określenie tego przedmiotu jako kosza z wikliny byłoby mało dokładne.
Informacji dostarczają również zachowane zabytki z Egiptu i innych obszarów Bliskiego Wschodu. Badacze rozpoznają w nich trawy, włókna palmowe i rozszczepione łodygi roślin. Część konstrukcji powstawała przez przeplatanie pasm. Inne wykonywano ze zwiniętych wiązek trawy, które następnie zszywano kolejnymi włóknami. Takie znaleziska pomagają uzupełniać teksty źródłowe, ale nie pozwalają przypisać konkretnego materiału każdemu koszowi wspomnianemu w Biblii.
Poznawanie dawnych przedmiotów wymaga zestawiania języka tekstu, warunków przyrodniczych oraz odkryć archeologicznych. Podobne tematy związane z historią starożytną pokazują, że nawet zwyczajny pojemnik może powiedzieć sporo o codziennym życiu ludzi. Czasem więcej, niż na pierwszy rzut oka można się spodziewać…

Do czego służyły kosze w codziennym życiu?
Kosz był lekkim pojemnikiem, który można było wykonać z materiałów dostępnych w okolicy. Nie tłukł się tak łatwo jak naczynie ceramiczne i dało się go przenosić za uchwyt albo oprzeć na ramieniu. Prawdopodobnie dlatego kosze wykorzystywano w domu, podczas zbiorów oraz w drodze. Ich rozmiar i gęstość splotu dobierano do zawartości.
Biblia kilkukrotnie łączy kosze z żywnością. W opowieści o Józefie przełożony piekarzy faraona widzi we śnie trzy kosze z pieczywem. Z kolei w Księdze Powtórzonego Prawa Izraelita miał włożyć pierwsze plony ziemi do kosza i przynieść je na wyznaczone miejsce. Kosz mógł więc służyć do przenoszenia chleba, owoców albo produktów zbieranych z pola.
Znany przykład pochodzi również z opisów nakarmienia tłumu przez Jezusa. Po posiłku uczniowie zebrali pozostałe kawałki do koszy. Ewangeliści podają dwanaście koszy przy nakarmieniu około pięciu tysięcy mężczyzn oraz siedem po posiłku dla około czterech tysięcy. Tekst nie przedstawia tych pojemników jako dekoracji. Były pod ręką i pozwoliły zebrać jedzenie, aby nic się nie zmarnowało.
Kosze miały różne rozmiary. Potwierdza to historia ucieczki apostoła Pawła z Damaszku. Uczniowie opuścili go nocą przez otwór w murze, wykorzystując odpowiednio duży kosz. Musiał on utrzymać dorosłego człowieka, choć Biblia nie opisuje jego dokładnej konstrukcji ani materiału. Można jedynie przyjąć, że był mocniejszy od niewielkiego pojemnika służącego do noszenia posiłku.
Czy kosz zawsze oznaczał ten sam przedmiot? Nie. Tłumaczenie upraszcza nazewnictwo, które w językach oryginalnych było bardziej zróżnicowane. Jedne określenia wskazywały na mniejszy kosz podróżny, inne na większą plecioną konstrukcję. Nie znamy wszystkich szczegółów, lecz zastosowania podane w tekście pokazują dużą rozpiętość – od przechowania pieczywa po uratowanie człowieka.
Takie biblijne ciekawostki przypominają, że opisywane wydarzenia rozgrywały się pośród zwyczajnych przedmiotów. Kosz nie był tam ozdobą ustawioną na półce. Towarzyszył pracy, posiłkom i podróżom… a niekiedy stawał się częścią wydarzenia o znacznie większym znaczeniu.
Czy biblijne kosze przypominały dzisiejsze wyroby z wikliny?
Podstawowa zasada wykonania mogła być podobna. Giętkie łodygi, liście lub gałązki przeplatano tak, aby powstało dno i ścianki. Odpowiednio gęsty splot utrzymywał drobne przedmioty, natomiast luźniejszy pozwalał zmniejszyć ciężar pojemnika. Kosz mógł mieć uchwyty albo pokrywę, ale wiele zależało od jego przeznaczenia.
Na zachowanych przedstawieniach i zabytkach z Egiptu widać kosze okrągłe, owalne oraz wydłużone. Niektóre są niskie, inne przypominają większe pojemniki transportowe. Znane są też egzemplarze zamykane dopasowaną pokrywą. Pod względem formy część z nich nie różni się bardzo od przedmiotów, które można dziś zobaczyć w sklepach z wyrobami plecionkarskimi.
Największa różnica dotyczy materiałów. Współczesny kosz wiklinowy powstaje zazwyczaj z odpowiednio przygotowanych pędów wierzby. Są one sortowane, moczone, niekiedy korowane, a później zaplatane. W świecie biblijnym wykorzystywano większą liczbę lokalnych roślin. Dlatego przedmiot przypominający wiklinowy koszyk mógł być wykonany z trawy albo włókien palmowych. W Egipcie używano również papirusu i trzcin.
Zmieniły się także narzędzia oraz sposób przygotowania surowca. Dzisiejszy plecionkarz może korzystać z materiału o wyrównanej grubości i wcześniej zaplanować powtarzalny wzór. Dawny rzemieślnik pracował tym, co dało się zebrać w pobliżu. Nie znaczy to, że jego wyroby były prymitywne. Zachowane kosze pokazują staranne sploty, dopasowane pokrywy, a czasem nawet barwne wzory.
Nie da się jednak odtworzyć wyglądu każdego kosza wspomnianego w Biblii. Tekst zwykle skupia się na wydarzeniu, a nie na technice plecionkarskiej. Można porównywać nazwy użyte w językach oryginalnych i badać dawne znaleziska, lecz ostateczny obraz nadal pozostaje rekonstrukcją. Ewolucja Myślenia przedstawia podobne zagadnienia na styku historii, dawnych tekstów i odkryć dotyczących świata człowieka.
Biblijne kosze mogły więc przypominać dzisiejsze wyroby kształtem oraz sposobem splatania. Nie zawsze były jednak wiklinowe, nawet jeśli tak wyobrażamy je sobie na ilustracjach. Najbezpieczniej mówić o plecionkach z materiałów roślinnych… a wiklinę wskazywać tylko tam, gdzie istnieją ku temu wyraźne podstawy.



Opublikuj komentarz